Przemoc w sieci – świat, którego nie widać.

Dziś świat nie wygląda tak jak kiedyś i nie jest to nic odkrywczego, bo przecież z dnia na dzień wszystko się zmienia. Jednak nie chodzi tu o zmiany dotyczące upływu czasu – takie jak trendy mody w różnych dziedzinach życia, czy zmiany w przyrodzie. Chodzi o transformacje, których nie widać gołym okiem. Bo choć wszystko wygląda podobnie- słońce wstaje i zachodzi, jemy, pijemy, pracujemy, odwozimy dzieci do szkoły, czy przedszkola, robimy zakupy to nie jest już ten sam świat co kilka lat temu.

Myśląc o zagrożeniach czyhających na nasze dzieci i młodzież dziś bez trudu wymieniamy co najmniej kilka z nich. Wiemy że należy przestrzegać przed alkoholem, narkotykami, papierosami, zbyt wczesną aktywnością seksualną, działalnością przestępczą. Profilaktyka w szkołach skupia się przede wszystkim na oddziaływaniach mających na celu uchronić młodzież przed tymi zagrożeniami – i bardzo dobrze, bo są one realne i destrukcyjne. Profilaktyka przynosi pożądane rezultaty. Z klatek zniknęli ,,chuligani”, na ulicach jest bezpieczniej, młodzież ma większą świadomość zagrożeń. Dlaczego więc coraz częściej wybrzmiewają jednak głosy, że nasza młodzież nie ma się dobrze? Odziały psychiatryczne dla dzieci pękają w szwach. Liczba samobójstw wśród dzieci i młodzieży drastycznie wzrasta, bardzo małe dzieci zmagają się z obniżonym nastrojem i lękami. Zagrożenia które potrafimy wszyscy wymienić są realne i aktualne, ale dziś musimy do nich dodać kolejne, niestety takie które są dużo trudniejsze do wychwycenia, bo dzieją się w innej rzeczywistości – tej wirtualnej.

Wyobraźcie sobie, że zapomnieliście telefonu do pracy. Ilu z Was wróciłoby się po niego mimo spóźnienia? Ilu z Was mając wolną chwilę pierwsze co robi to sięga po smartfona by sprawdzić powiadomienia. Wiele rzeczy nam dorosłym można usprawiedliwić, bo dziś wszystko mamy w sieci – znajomych w sieci, biznesy w sieci, reklamy w sieci, konta bankowe w sieci, dzienniki elektroniczne, zakupy, biblioteki itd. Dzięki temu żyje się łatwiej i wygodniej. Pracując potrzebujemy dostępu do sieci, a nasz smartfon zapewnia nam do niej stały dostęp. Smartfony stały się więc nieodłącznym elementem naszego bytu i towarzyszą nam wszędzie. Nasze dzieci nie pracują, podręczniki szkolne póki co nie są jeszcze wirtualne, a jednak młody człowiek w autobusie, na ławce w parku, na przewie w szkole, czyli zawsze wtedy gdy może używa smartfona. Co tam robi? Pewnie gra, słucha muzyki, może audiobooka? Otóż mi od jakiegoś czasu nasuwa się tylko jedna odpowiedź – istnieje. Czasami rozmawiając z młodzieżą mam wrażenie, że to życie tutaj jest tylko chwilową, przymusowa przerwą od ich prawdziwego życia tam w sieci. Tam nawiązują znajomości, dzielą się doświadczeniami, szukają wsparcia, wspólnych grup tematycznych. Tam też kreują swój wizerunek całkowicie bezkarnie. Jeśli dany obraz siebie jaki wytworzą spotyka się z krytyką i odrzuceniem, tworzą nowy i tak wciąż od nowa nigdy nie znajdując satysfakcji. Młody człowiek potrafi należeć do 300 grup społecznościowych jednocześnie, na każdej z nich tworząc inny wizerunek. ,,To tak jak w simsach zawsze możesz się wyłączyć i włączyć się od nowa jako ktoś inny” opowiada trzynastoletnia dziewczynka. Największy ból pojawia się jednak kiedy musi wrócić do rzeczywistości i spotkać siebie prawdziwą. Wtedy bardzo cierpi bo nie wie kim jest, a tej tu nie da się wyłączyć. Dlatego jak najszybciej trzeba znów wrócić do świata, w którym jest bezpiecznie choć często wulgarnie i smutno. Krytyka tam nie boli tak bardzo, bo nie dotyczy ich samych tylko tworów za którymi się chowają. Tam zawsze jest czas na odpowiedź. Sprawdzenie w internecie czy mam racje. Zawsze można coś skopiować i wkleić jako swoje, a w prawdziwym świecie trzeba stanąć i rozmawiać korzystając tylko ze swoich zasobów. Agresja z klatek nie zniknęła, ale zmieniła miejsce. Wszystko to przeniosło się do sieci i jest niewidoczne dla osób z zewnątrz. Ilość hejtu i przemocy słownej w tych kameralnych forach przeraża. Zawsze można napisać co się myśli i nie czekając na odpowiedź opuścić grupę. Taka praktyka jest bardzo niebezpieczna dla młodych ludzi. Ich tożsamość powinna się kształtować o pewne weryfikacje w świecie realnym, co w sieci jest kompletnie zaburzone. Jeśli możesz być kim tylko zechcesz to nie chcesz być sobą, ale kiedyś musisz i to jest największy dramat tych zagubionych młodych ludzi.

Zapracowany rodzic potrzebuje chwili wytchnienia, a dziecko w smartfonie nie absorbuje. Na pytanie – co u ciebie – odpowiada – w porządku – na chwilę odrywając wzrok od ekranu telefonu, a tak naprawdę może toczy tam właśnie bój o którym nie mamy pojęcia. To normalne, że nastolatki nie chcą z nami gadać, bo mają swoje sprawy, więc nie naciskamy. ,,Ona większość czasu spędza w telefonie, coś tam sobie ogląda, pisze do koleżanek” opisuje mama piętnastolatki. Właśnie tak my dorośli to postrzegamy, a często wygląda to zupełnie inaczej. Nie dotykam tu już spraw dotyczących pornografii i dostępu do niej w sieci, czy tego kto oprócz młodzieży może być z nimi na tych forach – to temat na zupełnie inny artykuł. Młody człowiek potrzebuje autorytetu, akceptacji i wsparcia. Jeśli nie znajdzie go w domu to poszuka go w innej przestrzeni. Rówieśnicy nie są właściwymi autorytetami bo sami są niedojrzali.

Oczywiście problem nie dotyczy wszystkich. Nie chcę też powiedzieć, że smartfony to samo zło, a rozwój techniki jest zagrożeniem dla naszych dzieci. Chcę jednak zaalarmować, gdyż rzeczywistość do jakiej my musieliśmy przywyknąć i nauczyć się jej, dla naszych dzieci jest czymś, w czym się urodziły i wzrastają, a to niesie ze sobą wiele zagrożeń, których symptomów nie da się zobaczyć jak podbitego oka czy malinki.

autor: Małgorzata Dąbkowska